Jak tworzyć książki, które inspirują miliony ludzi?
Nie planowałam wydawać picturebooków. Levyz miał tworzyć wyłącznie książki terapeutyczne. To książki Kobiego Yamady zafascynowały mnie i poszerzyły moje myślenie o literaturze dla dzieci. Poleciałam do Seattle, aby spotkać się z autorem na żywo i porozmawiać o procesie twórczym.
Kobi Yamada jest autorem wielu bestsellerowych książek, a także prezesem wydawnictwa Compendium z Seattle w USA. Misją firmy jest tworzenie produktów upominkowych, które wzmacniają więzi między ludźmi. Wydawnictwo generuje rocznie od 20 do 25 milionów dolarów przychodu, z czego niemal dwie trzecie pochodzi ze sprzedaży produktów upominkowych.
Książki Yamady trafiają na domowe półki, do szkół, gabinetów terapeutycznych i sal warsztatowych. Czytane są przez dzieci, dorosłych, przedsiębiorców, artystów, terapeutów. Debiut autora Co robisz z pomysłem? został zaadaptowany na kompozycję orkiestrową, spektakl taneczny i teatralny. To fenomen!
W tej części spotkania szukam mądrości i inspiracji. Chcę poznać sekret, jak tworzyć książki, które niosą ze sobą piękno, dobro, uzdrowienie i zostawiają na ziemi coś ponadczasowego. Zadaję też pytania związane z psychologią i książkowym biznesem.
Wywiad z Kobi Yamadą – autorem bestsellerów New York Timesa.
O inspiracji, emocjach i tworzeniu książek, które dotykają serca.

Anna Kmiecik: Gdzie znajdujesz inspiracje? Jak powstają twoje książki?
Kobi Yamada: Gdy jestem na łonie przyrody, w mojej głowie pojawiają się myśli, które z czasem łączą się w opowieść. Nie piszę książki od początku do końca. Najpierw powstają fragmenty: notatki w telefonie, pojedyncze zdania. Później składam je w całość. Kiedy spojrzę na wszystkie książki, które napisałem, to mogę cofnąć się wstecz i odnaleźć małe tropy. Takie porozrzucane myśli, skojarzenia, wrażenia, które z czasem się łączą i tworzą coś większego. To raczej proces zbierania niż jedno olśnienie. Tak było z książką Próbowanie. Chciałem napisać książkę o porażce, ale nie wiedziałem, jak ją ująć w formie opowieści. Aż wpadłem na pomysł: uczeń i starszy mistrz. Kiedy miałem już ten układ — rozmowa między nimi — cała historia się ułożyła. Nikt nie jest świetny w czymś od razu. Zobaczyłem to najpierw u swoich dzieci: unikały próbowania nowych rzeczy, jeśli nie mogły zrobić ich od razu dobrze. Sam robię to samo. Czasem odrzucam coś z góry, bo podświadomie boję się porażki. Nie chcę się ośmieszyć. Nie chcę zawieść. Kiedy jesteś autorem z sukcesami, ta presja tylko rośnie. Boisz się wyjść poza schemat, który już się sprawdził. Próbowanie było więc książką terapeutyczną także dla mnie.

Próbowanie zilustrowała Elise Hurst z Australii
Twoje książki są wyjątkowe. Inspirują głębszy dialog między bliskimi, są też narzędziem do bajkoterapii w szkołach i bibliotekach, jak i pięknym upominkiem dla znajomych. To niezwykłe połączyć tyle funkcji. Jak się to robi?
Lubimy myśleć o naszej pracy w ten sposób, że tak naprawdę nie uczymy ludzi niczego nowego, ale nieustannie im coś przypominamy. W pewnym sensie uważamy się za firmę od przypominania – przypominania o tym, co już wiesz: jak sięgać po miłość, nadzieję czy radość. Tylko że nie zawsze to robimy, prawda? Celem moich książek jest obudzenie nadziei, radości, tego wszystkiego, co już w nas jest, ale gubimy to w pośpiechu codziennego życia. I jeśli uda się to zrobić w sposób, który poruszy nie tylko głowę, ale i serce – to właśnie realizujemy naszą formułę.

Może – najlepiej sprzedająca się książka Yamady w Polsce
Jeśli ubierzesz ważną myśl w coś pięknego, to łatwiej ją poczuć. Właśnie dlatego powstają książki takie jak Może, które są starannie zaprojektowane, pięknie wydane, oprawione w sposób, który pozwala, by krótka, ale ważna myśl, mogła naprawdę do kogoś trafić. Nie tylko jako informacja, ale jako coś, co można poczuć. To część filozofii Compendium.
Pamiętam, że nasz zespół miał wątpliwości do tytuły książki Co robisz z problemem?. Pytali: „Kto będzie chciał kupić książkę o problemach?”. Mieliśmy poważną rozmowę na ten temat. Uznałem, że ta książka jest potrzebna. Czasem najtrudniejsze rozmowy to te, których najbardziej nam brakuje. Myślę, że książka trafiła do ludzi, bo dotyka prawdy, której często nie wypowiadamy na głos, a przecież wszyscy jej doświadczamy.
W twoich książkach to ilustracje są nośnikiem emocji. W Próbowanie ilustracje są monochromatyczne, z subtelnym i oszczędnym użyciem koloru, który podkreśla wewnętrzne rozterki bohatera. Z kolei w Co robisz z pomysłem? obserwujemy przejście od czerni i bieli do pełnej gamy barw. To wizualna metafora wpływu pomysłu na świat i jego stopniowego dojrzewania. Jak wygląda praca z ilustratorami? Czy sam tworzysz koncepcję ilustracji?
Zawsze piszę tekst i przygotowuję sugestie do scen. Ale to tylko szkice i wskazówki. Czasem ilustrator trzyma się ich blisko, a czasem idzie w zupełnie innym kierunku – lepszym. Najprzyjemniejszy w tym procesie jest moment, kiedy dostaję pierwsze szkice. To jak poranek Bożego Narodzenia. Właśnie dziś rano, tuż przed naszym spotkaniem, oglądaliśmy szkice do nowej książki, którą tworzymy z Elise Hurst. Jej ilustracje są absolutnie genialne.

Pierwsze książki Yamady. Ilustratorka Mae Besom mieszka w Chinach i nie mówi po angielsku. Ilustrowała książkę za pośrednictwem tłumacza
Seria Promyki i Małe Cuda, tworzona z Charlesem Santoso, ma jednak zupełnie inną estetykę. Dlaczego ilustracje są czarno-białe? I czy dobrze zauważyłam, że w każdej książce z serii pojawia się tylko jeden kolor? Ten jeden kolor wygląda jak glimmer. Znasz to określenie? W psychologii glimmer to mały, pozytywny bodziec, który przywraca poczucie bezpieczeństwa, spokoju, połączenia i ukojenia. Czy to było zamierzone? W jaki sposób wyglądała współpraca z Santoso?

Małe Cuda zilustrował Charles Santoso z Indonezji
Panuje przekonanie, że picturebooki są przeznaczone tylko dla dzieci. Twoje książki temu przeczą. Jak tworzyć książki, które poruszają zarówno dzieci, jak i dorosłych?
Dzieci mogą z nich wiele wynieść, ale tworzymy je z myślą o czytelniku w każdym wieku. Na przykład w serii książek, które zilustrował Santoso zdecydowaliśmy się na minimalistyczną paletę barw, niewielki format, większą objętość i napis na okładce: „dla czytelników od 0 do 99 lat”. To wszystko zostało przemyślane, by uczynić te książki jak najbardziej uniwersalnymi.
Określiłeś Compendium jako firmę przypominaczy. Przypominacie o tym, co już jest prawdziwe w czytelnikach. Niczego nowego nie uczycie.
Moją intencją jest też zainspirować do własnych refleksji. Książka jest niepełna bez czytelnika. Właściwie nie jest niczym wyjątkowym, dopóki czytelnik nie stanie się jej częścią. Książka nie musi „uczyć”. Może opowiadać jedną historię, ale taką, która odbija wewnętrzny świat odbiorcy — jego marzenia, lęki, pytania.

Odnosisz ogromny sukces nie tylko jako autor, ale też jako osoba zarządzająca firmą. Jakie masz rady dla ludzi ze świata biznesu i wydawców?
To trudne pytanie, bo wszystko zaczyna się od zespołu. Tak naprawdę to Jim zarządza firmą od wielu lat. Ja wnoszę perspektywę kreatywną. Jim nie chwali się sam, ale uważam, że nasze procesy wewnętrzne, sposób, w jaki ze sobą współpracujemy, jak działają nasze systemy – są równie piękne jak nasze książki. Nawet książka, którą widzisz, ma moje nazwisko na okładce, jednak to nie ja odpowiadam za kierunek artystyczny, redakcję, produkcję, przygotowanie do druku. Mógłbym wymienić setkę rzeczy, dzięki którym ta książka jest udana, i żadna z nich nie jest moją zasługą.
UWIERZ | ROZMOWA Z KOBI YAMADĄ O KONTYNUACJI KSIĄŻKI ,,MOŻE”
Nigdy nie chodziło nam o to, żeby mieć największą czy najbardziej dochodową firmę. Chodziło mi o jakość, integralność i sens. Z tego budujemy fundament. Od lat naszym celem było stworzenie bezpiecznego, sprawiedliwego i zdrowego miejsca pracy. Takiego, które nie będzie dla nikogo źródłem frustracji. Jeśli stworzysz środowisko, w którym pracownicy mogą skupić się na tym, w czym są naprawdę dobrzy, a firma jest rozsądna, uczciwa i patrzy w przyszłość z myślą o ludziach, to będą oni dawać z siebie wszystko.

Po lewej Jima Darragha, COO & CFO Compendium, po środku Anna Kmiecik, właścicielka wydawnictwa Levyz, po prawej Kobi Yamada, CEO Compendium.
Czego mogę ci jeszcze życzyć?
Czuję się niesamowicie szczęśliwy. Moja rodzina jest zdrowa. Mogę codziennie wykonywać pracę, która ma dla mnie znaczenie. Nie żyję od weekendu do weekendu ani nie czekam na kolejne wakacje. Oczywiście, uwielbiam podróżować – bardzo chciałbym kiedyś odwiedzić Polskę – ale szczerze cieszę się z tego, gdzie jestem i co robię. To prawdziwy dar. Dziękuję więc za możliwość zastanowienia się nad tym.
Czego nauczyłam się od Kobiego Yamady?

Seattle jest centrum amerykańskiej innowacji. W atmosferze czuć ducha postępu. Progresywna wizja miasta przenika też modus operandi Compendium.
1. Liczy się intencja.
Książki Yamady powstają z myślą o tym, by mogły być wręczane jako prezent. Gift Book niesie ze sobą nie tylko treść, lecz także gest troski, uznania i pragnienie podzielenia się czymś ważnym.
2. Książka powinna być odczuwana.
Każdy szczegół ma znaczenie, jeśli chcesz, by książka była odczuwana, a nie tylko odbierana intelektualnie. Wszystko jest projektowane z myślą o doświadczeniu odbiorcy.
2. Czytelnik interpretuje.
Niektóre teksty Yamady są celowo otwarte. Nie podają gotowych odpowiedzi, tylko zadają pytania, zostawiają miejsce na osobistą refleksję, emocje, wspomnienia. Bez czytelnika książka nie istnieje w pełni. Czytelnik nadaje jej ostateczny sens. Każdy czyta książki Yamady inaczej, i właśnie w tym tkwi siła.
3. Twórz to, co ma znaczenie. Nawet jeśli tytuł nie brzmi jak bestseller.
Twórz książki, które zostają na dłużej, bo mówią językiem serca, a nie tylko rynku.
4. Prawdziwym celem jest relacja.
Yamada tworzy przestrzeń do spotkania: z drugim człowiekiem, z własną emocją, z pytaniem, którego dawno sobie nie zadawaliśmy. Książki są narzędziem, ale prawdziwym celem jest połączenie, bliskość, wspólne przeżycie.
5. Możesz mieć świetne pomysły i najlepszy produkt. Ale jeśli nie masz charakteru, to wszystko przestaje mieć znaczenie.
To było spotkanie z autorem bestsellerów i człowiekiem głęboko zakorzenionym w wartościach takich jak wdzięczność, pokora i szacunek dla drugiego człowieka. W rozmowie czułam, że Kobi Yamada nie postrzega siebie jako „gwiazdy” czy „guru”. Nieustannie oddaje zasługi swojemu zespołowi, ilustratorom, czytelnikom. Integralność dla Kobi Yamady oznacza także uczciwość wobec czytelnika, relację z nim i szczerość przekazu.

Spotkanie z Kobi Yamadą w jego miejscu zamieszkania pozwoliło mi lepiej zrozumieć kontekst jego twórczości. Ten krótki wyjazd był dla mnie inspirującym doświadczeniem zawodowym i chwilą osobistej refleksji. Wracam do pracy z nową energią.

